Demokracja bezpośrednia w Polsce (Część 12)
- 27 maj
- 2 minut(y) czytania

Najczęściej zadawane pytania dotyczące demokracji bezpośredniej w Polsce / ciąg dalszy
7. Czy nie za wcześnie w Polsce na wprowadzenie elementów demokracji bezpośredniej?
Za wcześnie na pewno nie. Spójrzmy na polską semidemokrację ostatnich 30 lat. Dokąd nas zawiodła? Elementy demokracji bezpośredniej są szansą na uzdrowienie polskiego systemu społeczno-politycznego i ekonomicznego. Im wcześniej rozpocząć ten proces, tym lepiej dla wszystkich uczestników tego procesu.
8. Czy rola instytucji państwowych i partii politycznych zostanie przez wprowadzenie systemu oddolnego/bezpośredniego osłabiona?
Trudno tu mówić o osłabieniu partii politycznych i instytucji państwowych. Instytucje te staną się bardziej demokratyczne i będą musiały się liczyć ze społeczeństwem. Jeśli mamy na myśli autorytarny sposób rządzenia państwem polskim przez elity polityczne, to raczej dominacja tych elit zostanie osłabiona, a nie instytucje państwowe. W przypadku partii politycznych nastąpi przewartościowanie ich roli – przestaną być jedynym pomostem między instytucjami państwowymi i społeczeństwem. Nie będą też postrzegane jako „jedyna szansa” na poprawę sytuacji społeczno-politycznej i ekonomicznej w kraju.
9. Czy referendum bezprogowe odzwierciedla poglądy wszystkich obywateli albo ich większości?
Idea referendum progowego jest nieuzasadnionym wymysłem politycznego establishmentu i nie odpowiada założeniom demokracji. Jeśli ktoś nie idzie do urny, głosuje również, tylko że pasywnie. Poza tym w ramach demokracji bezpośredniej w różnych rzeczowych referendach następuje tasowanie się głosujących, którzy raz są zainteresowani jakąś sprawą poddaną pod głosowanie, innym razem przegłosowywana kwestia jest im obojętna. Frekwencja w referendum nie odgrywa tu roli. Poza tym nawet znikomy udział elektoratu w głosowaniu ogólnokrajowym to znacznie więcej niż ilość posłów w parlamencie lub w radzie gminnej.
10. Czy pojedynczy obywatel może wszcząć proces legislacyjny?
Pojedynczy obywatel może jak najbardziej rozpocząć proces legislacyjny. Może powołać np. komitet inicjatywny i wylansować nową inicjatywę obywatelską albo weto obywatelskie. Musi oczywiście w tym celu doprowadzić do zebrania odpowiedniej liczby podpisów.
Ostateczną decyzję podejmuje i tak całe uprawnione do głosowania społeczeństwo.
11. Dlaczego dopiero teraz zaczyna się dyskutować o możliwości demokracji bezpośredniej w Polsce?
Powodów ku temu jest kilka. Po pierwsze, nie ma tradycji oddolnego kierowania państwem w najnowszej historii Polski. Społeczeństwo polskie było i jest rządzone od dziesięcioleci autorytarnie i egoistycznie. Zmieniały się tylko metody i styl rządzenia. Obywatelom trudno sobie wyobrazić inną sytuację, jak tylko taką, w której „jest się rządzonym”. Po drugie, formy demokracji oddolnej ograniczają możliwości „zdobywania władzy”, tworzenia się elit i celebrytów. Na porządku dziennym jest „praca od podstaw”, a nie patos, powoływanie się na tradycje, chore wizje i przede wszystkim szerokie możliwości korupcji. Tzw. władza, a więc proces dominacji jednostek nad masą, zostaje w demokracji bezpośredniej zredukowana – a to przecież nie wszystkim pasuje. Politycy przecież nie chcą „dzielić się władzą” z szarymi obywatelami. Po trzecie, polski system polityczny rozwinął się od początku w kierunku parlamentarno-elitarnym. Ponad 30 lat temu każda forma demokracji wydawała się dobra, byle nie „ludowa”. Doświadczenia ostatnich lat pokazały jednak, że polska forma semidemokracji nie spełnia demokratycznych oczekiwań społeczeństwa polskiego.
Po czwarte, demokracja o charakterze komplementarnym z uwzględnieniem instrumentów bezpośredniego współrządzenia państwem jest tak banalna w jej prostocie, że – paradoksalnie rzecz biorąc - przerasta horyzonty pojmowania politycznej rzeczywistości przez rządzących polityków.


Komentarze