Semidemokracja po polsku
- 14 sty
- 2 minut(y) czytania

Rodzina pana Kazia ma dozorcę w bloku, który, jak przystało na dozorcę, decyduje o wszystkim. Dozorca jest lewakiem, obiecuje dużo, ale ostatnio za bardzo się rządzi.
Żona mówi, że poprzedni prawicowy dozorca był lepszy, niby bardziej wypośrodkowany, mimo że krętacz. Ale dla pana Kazia to nie ma znaczenia. To i tak wszystko wymieszane: lewica z prawicą. Jak się taki dorwie do rządzenia, to nie ma końca.
Panu Kaziowi jeszcze nie zaczęli wynosić mebli z mieszkania, ale sąsiadom dozorca zabrał już to i owo. Twierdzi, że robi to w imię prawa. Nie mówi wprawdzie, o jakie prawo mu chodzi, ale prawo jest prawem. Nie ma gadania.
Niebawem będą ponowne wybory dozorcy, i wszyscy w bloku mają problem, bo znowu jest tylko dwóch kandydatów: aktualny dozorca i jego poprzednik. Którego by nie wybrał, niczego to nie zmieni.
Co prawda, syn coś opowiada o wprowadzeniu w bloku bezpośredniego i demokratycznego współrządzenia,. Dla pan Kazia to jednak czarna magia. Jak to możliwe, aby się przeciwstawić dozorcy i wrzucać kartki do urny przy wejściu? Dozorca był już zawsze i decydował o wszystkim. Żaden z dozorców nie był dobry i każdy z nich obiecywał wiele i nic nie robił, ale samemu decydować? Dziwne to. No i dozorca nie zgodzi się nigdy na taki wariant. Przecież mieszkańcy bloku odebraliby mu od razu wszelkie przywileje i jeszcze zmusili do płacenia za mieszkanie.
Dozorca opowiada poza tym ostatnio o gościach amerykańskich, którzy mają się wprowadzić do bloku i jak to mówi "być gwarancją bezpieczeństwa". Co prawda mieszkańcy mają płacić za ich pobyt, ale jednak co Ameryka to Ameryka. Syn mówi, że to nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem tylko uzależnieniem się od jankesów, którzy niby mają chronić Ukraińców z pierwszego piętra, ale co on tam wie. Młody i tak opowiada ciągle o jakichś suwerenach – pewnie mu się pomyliło z suterenami.
Nic to, jest jak jest - tylko ten syn ciągle zanudza o tym współrządzeniu w bloku, w dodatku elektronicznym, niby przez telefon. A może on ma rację? Niemożliwe, tym młodym dzisiaj przewraca się w głowach… Zachciało im się demokracji, a przecież dozorca sam powiedział, że on rządzi demokratycznie. Więc o co tu chodzi?
P.S.: Proszę sobie wyobrazić, że blok mieszkalny Pana Kazia to Polska, a zmieniający się dozorcy to KO i PiS. A Pan Kaziu? To polskie społeczeństwo – zdezorientowane, otumanione i łatwowierne.




Komentarze