Władza i suweren
- 18 lut
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 19 lut

Konstytucja RP z 1997 r. zawiera zapis na temat ogólnokrajowego referendum, a więc namiastki demokracji oddolnej w Polsce. Chodzi mi dokładnie o artykuł 125, który umożliwia przeprowadzenie referendum w sprawach istotnych dla państwa polskiego. W domyśle zakładam, że art. 125 opiera się na art. 4 tejże konstytucji, w którym jest wyraźnie napisane, że „naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio”. Bezpośrednio, czyli oddolnie – z aktywnym udziałem obywateli, którzy są, albo winni być niepodważalnym suwerenem państwa. A więc także ja jestem suwerenem polskiego państwa? Przyjrzyjmy się jednak bliżej zapisowi w art. 125 w polskiej ustawie zasadniczej, zanim się przekonamy, że jest on tyle wart, co kartka papieru, na której został zapisany.
Punkt 1 wspomnianego artykułu stwierdza, że „w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone referendum ogólnokrajowe”.
Każdy po przeczytaniu tego punktu zapyta, jakie są te ważne sprawy dla państwa polskiego?
Społeczeństwo, jak wiadomo, jak bardzo zróżnicowane – to co dla mnie ważne, dla mojego sąsiada jest bez znaczenia i na odwrót.
Niemniej jednak po przeczytaniu tego zdania zakładam, że to ja współdecyduje w tych ważnych sprawach państwowych. To mobilizuje mnie do odpowiedzialności za losy kraju i daje mi poczucie, że cos jeszcze znaczy mój głos w procesie decyzyjnym państwa polskiego.
Ciągle jednak zastanawiam się, jak mogę doprowadzić do referendum w sprawach dla mnie ważnych, np. w zakresie służby zdrowia, bo na przykład wiem, że starszych osób nie stać na lekarstwa w Polsce. Doskwierają mi też ciągłe zmiany w polskim szkolnictwie – raz taki system, potem znowu inny. Również jakość komunikacji kolejowej budzi moje wątpliwości. Chciałbym cos zmienić na lepsze w państwie – jakby nie było, jestem jego suwerenem.
W jaki wiec sposób mogę doprowadzić – jako suweren – do referendum, w którym moje problemy zostałyby przegłosowane?
Czytam punkt drugi artykułu 125 i teraz już wiem, że to Sejm decyduje o tym, co dla mnie ważne i oczywiście tez, co ważne dla mojego sąsiada: „Referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów…” Sejm składa się jakby nie było z przedstawicieli, których wybrał elektorat, albo dumnie mówiąc naród. Ale czy oni „tam na górze” znają problemy zwykłych szarych obywateli, a więc i moje? Poważnie w to wątpię…
Refleksja
Wprowadzenie elementów demokracji bezpośredniej/oddolnej do nowej polskiej konstytucji to na pewno eksperyment na dużą skalę. Niemniej jednak rozwiązanie to nie wydaje się być niemożliwe. Poza tym – biorąc pod uwagę aktualny stan polskiej demokracji – wydaje się to co najmniej konieczne.
Po pierwsze, dotychczasowe formy demokracji parlamentarnej nie sprawdziły się w praktyce, a konstytucja z 1997 r już dawno się „przeżyła”.
Po drugie, społeczeństwo polskie, które staje się świadome i obywatelskie, odczuwa potrzebę zmian konstytucyjnych.
Zmiana art. 125 Konstytucji RP jest warta przemyślenia i winna być traktowana jako bodziec do przeprowadzenia koniecznych i wręcz nieodzownych zmian polskiej ustawy zasadniczej.
Należałoby też skończyć w Polsce z dyskusją na temat dawania, dzielenia i odbierania władzy. Nikt w demokratycznym państwie nie ma przywileju absolutnego posiadania władzy, oprócz społeczeństwa obywatelskiego.




Komentarze